Menu Zamknij

Świętowanie i … i donosiciele …

Data ostatniej modyfikacji 2024-02-20 przez srubkazywiec

To już kolejny Tydzień Kultury Beskidzkiej w Żywcu dobiegał końca. Młodzi wolontariusze swą pracą po raz kolejny przeżyli niezapomnianą przygodę i przywiązanie do miasta. Byli „pilotami” – opiekunami zespołów regionalnych, byli konferansjerami, byli organizatorami. Pracowali w wolnym dla siebie czasie. Dla uczniów były to wakacje, dla pracujących ich własny urlop.

To już trzecia bądź czwarta edycja TKB w Żywcu. Zorganizowana na Rynku, na centralnym placu miasta. I ta lokalizacja spotykała się z krytyką mieszkańców. Konsumenci piwa serwowanego bez ograniczeń w czas tego święta gór, nie mogąc odnaleźć w pobliżu Rynku ubikacji, swe potrzeby fizjologiczne, potęgowane spożywanym złocistym napojem, realizowali w bramach kamienic przy Rynku. Niezapomniana, bardzo oszczędna w formie dekoracja, której głównym elementem były wieńce uplecione z bibułkowych kwiatów, w godzinach wieczornych, w pierwszych dniach imprezy tonęła w mroku. Przyjechała ekipa telewizyjna z dużymi reflektorami. Oświetliła estradę. Oświetlenie przypadło do gustu władzom miasta. Zadawali sobie pytanie. Jak wejść w posiadanie tychże reflektorów? Jakich użyć argumentów wobec ekipy telewizyjnej, aby móc użytkować je do końca imprezy? Argumenty się znalazły. To alkohol będący i wtedy walutą, zapewnił sukces tej operacji. Spijana do utraty świadomości ekipa telewizyjna w godzinach wieczornych i nocnych w kolejne poranki nie miała już siły, aby reflektory te mogła załadować na samochody i wywieźć je do Katowic. Reżyser Andrzej B. Był zwolennikiem takich rozwiązań. Był również mocnym politycznie facetem, gdyż całotygodniowe degustowanie wódki w Żywcu nie spowodowało konsekwencji dyscyplinarnych. Takie to były czasy, powiedzą współcześni seniorzy. Jednakże czasy te przynosiły również inne zachowania współplemieńców.
Zakończenie tej edycji Tygodnia Kultury Beskidzkiej w Żywcu zaplanowano w sali ratuszowej w niedzielę wiecorem, tuż po zakończeniu finałowego koncertu. Przybyli wszyscy młodzi organizatorzy z Klubu „śrubka”. Przy suto zastawionych stołach zasiedli przedstawiciele władzy, inni funkcyjni organizatorzy imprezy i przedstawicielka patronującego imprezie „Dziennika Zachodniego” – redaktor Wada T. Po wystąpieniu Naczelnika Miasta, Józefa G. właśnie pani redaktor Wanda T. Przystąpiła do wręczania okolicznościowych dyplomów. Młodych organizatorów z Klubu „śrubka” uhonorowano jednym dyplomem dla „Młodzieży Klubu Robotniczego Fabryki Śrub” (taka też Klub „śrubka” nosił oficjalną nazwę). Dyplom odebrała wolontariuszka Klubu, późniejsza dziennikarka tegoż „Dziennika” – Teresa S. Siedząc przy tym stole obok odpowiedzialnego za porządek w czasie imprezy zastępca komendanta milicji – Czesław P. On też półgłosem zapytał mnie: – panie Włodku, niech mi pan powie, kto jest kierownikiem tegoż Klubu? Młodzież z Klubu roześmiała się. Ja natomiast przyznałem się bez zbędnego indagowania do tego, że to właśnie ja jestem tymże kierownikiem. I wtedy usłyszeliśmy z ust oficera milicji szokującą informację – Czy orientuje się pan, że pański zastępca Bogdan B. pisze na pana donosy na adres milicji? O pisemnych donosach wprawdzie nie wiedziałem, ale przypuszczałem, że aktywność obywatelska mojego zastępcy, członka Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej polegała na przekazywaniu informacji o tym, co dzieje się w Klubie.
Aktywność tej formacji wobec Klubu przejawiała się np. w dokonywaniu włamań i kradzieży sprzętu muzycznego zespołów młodzieżowych a później odnajdywaniu tegoż sprzętu w dziwnych, nieprawdopodobnych miejscach i przekazywaniu go z powrotem do Klubu. Za każdym razem musieliśmy odbierać go osobiście w komendzie milicji. W oficjalny dochodzeniach nigdy nie odnajdywano sprawców kradzieży. Funkcjonariusze ORMO odnajdujący skradzione wyposażenie za każdorazowo byli  nagradzani finansowo i odznaczani różnorakimi odznaczeniami. Było ich wielu. Najczęściej byli to pracownicy Fabryki Śrub. Żyją do dzisiaj, ale jakby nie chcą wspominać “tamtych dni”. A było ich bardzo dużo. Chociaż spotykam i takich, którzy dość głośno krytykują zaprzeszły system, chwaląc roki demokracji. No cóż. Każdy ma prawo się zmieniać. O niektórych postaciach z tego kręgu społecznych aktywności, w dalszych wspomnieniach.

Włodzimierz Zwierzyna

Opublikowano wArtykuły, Po godzinach

Podobne wpisy