Menu Zamknij

KOZUBNIK Krajobraz po bitwie

Data ostatniej modyfikacji 2024-02-20 przez srubkazywiec

Był onegdaj w Kozubniku nieopodal Porąbki piękny ośrodek wypoczynkowy. Dostęp do niego mieli nieliczni, albowiem w czasach tzw. komuny istniały enklawy dla wybrańców, gdzie zwykłym śmiertelnikom wejść było trudno. Do niewielkiej doliny wstęp zagradzał szlaban, który podnosił się, jako się rzekło, jeśli pojawiała się przed nim osoba uprzywilejowana.

Złą sławę zyskał ten zakątek w okresie stanu wojennego, gdy stacjonował w nim zmilitaryzowany oddział ZOMO, którego członkowie gustowali w alkoholu i wesołych libacjach. Mimo usilnych starań nie udało im się zrujnować ośrodka, który ciągle prezentował się okazale.
Gdy wybuchła demokracja, do Kozubnika mogli przybywać wszyscy, kiedy tylko przyszła im na to ochota i umożliwiała zasobność kieszeni. Jeździła tam także młodzież szkolna, ponieważ wewnątrz znajdował się doskonale urządzony kompleks basenów. Dziatwa zabawiała się w wodzie pod kuratelą ratowników, a opiekunowie popijali kawę czy herbatę w przestronnej kawiarni z rozległym widokiem na wszystkie baseny.

Utrzymanie ośrodka było trudne, przede wszystkim ze względu na olbrzymie koszty mediów. Na pewien okres czasu przejął go prywatny właściciel, ale szybko wycofał się z interesu i w zastraszjącym tempie ta enklawa luksusu popadać zaczęła w ruinę, do czego znacznie przyczynili się szabrownicy, którzy niczym hieny wyszarpywali dla siebie smaczne kąski. Z eleganckich wnętrz ginęło dosłownie wszystko. Złomiarze też nie pozostawali w tyle, nie oszczędzili nawet barierek na mostkach.
Dzisiaj ośrodek w Kozubniku to jedna wielka ruina przypominająca swoim wyglądem krajobraz powojenny.

Nie bez kozery paintballowcy wybrali sobie ten teren na miejsce zabawy w gry wojenne. Ogrom zniszczenia poraża, naprawdę wielkie pieniądze zostały bezpowrotnie zmarnowane. Nieważne, kto budował ośrodek i komu służył w swojej niedługiej historii, bo przecież w końcu był dobrem narodowym. Należało tak zadysponować obiektami, by nadal funkcjonowały i przynosiły zyski, a przede wszystkim służyły ludziom. Teraz Kozubnik straszy swoim wyglądem i świadczy o bezmyślności decydentów, którzy przesądzili o jego losie.

W obecnej sytuacji każde wyjście jest niezwykle kosztowne. Ewentualny remont całości wymagałby olbrzymich nakładów finansowych, natomiast całkowite usunięcie obiektów i rekultywacja terenu pochłonęłyby jeszcze więcej pieniędzy. Najbardziej sensowna wydaje się dzierżawa poszczególnych obiektów indywidualnym użytkownikom, którzy na remont mogliby uzyskać kredyty i otrzymaliby ulgi podatkowe. Nie wiadomo, w czyjej gestii leżą decyzje odnośnie ośrodka, ale na pewno trzeba je podjąć jak najprędzej.

Fotoreportaż z Kozubnika – dzisiaj w:

Edward Lang

Opublikowano wKontr(a)wersje, Po godzinach

Podobne wpisy